Promocja!

Ogród warzywny przy domu

  • Autor: Elżbieta Sikora
  • Format: B5
  • Liczba stron: 164
  • W sprzedaży: od 24 lutego 2011

Opis produktu

(…) O tym, że ogród ozdobny przy domu to wspaniała sprawa, z pewnością przekonał się każdy, kto z wielką troską pielęgnuje i stara się utrzymać swój ogród w dobrym stanie. Dba o zachowanie jego piękna. Ogrody ozdobne urządzane są w różnym stylu, zależnie od upodobania i możliwości właścicieli. Często jednak brak w nich typowej części użytkowej – warzywnika. Ale nie każdy chce go mieć. Utarło się przekonanie, że warzywa w ogrodzie ozdobnym zniszczą jego niepowtarzalne piękno, że mogą być one niezbyt ciekawym elementem, elementem o wątpliwych walorach dekoracyjnych. Z tego też powodu wiele osób rezygnuje z zakładania warzywnika, mimo że odczuwa i docenia potrzebę jego istnienia.

Niekiedy warzywa uprawiane w przydomowym ogrodzie są skrywane gdzieś w kącie, w mało widocznym miejscu, z dala od domu. A przecież trzeba podkreślić, że dobrze przemyślany ogród warzywny, starannie i ze smakiem zagospodarowany, może się stać bardzo interesującym i dekoracyjnym miejscem. Nie będzie szpecił pozostałej części ogrodu. Na rośliny warzywne warto spojrzeć pod nieco innym kątem. Warto dostrzec ich urodę. Można tak rozplanować i rozmieścić uprawę warzyw, że w połączeniu z roślinami ozdobnymi, zielenią trawnika, nawet na tle krzewów ozdobnych, powstaną niepowtarzalne kompozycje. Warto się przekonać, że tylko od naszych pomysłów zależy zachowanie dekoracyjnej roli ogrodu mieszanego. A ileż korzyści przyniesie nam własny warzywnik, niekiedy nawet tak nietypowy!

Są jeszcze inne argumenty przemawiające za uprawianiem warzyw przy domu, zwłaszcza na wsi. Mieszkańcy terenów wiejskich, prowadzący gospodarstwa agroturystyczne, przy właściwej organizacji, od wiosny do jesieni, mogą mieć wspaniały warsztat pracy – dobrze zaprojektowany i prowadzony ogród warzywny, który będzie dawał dodatkowe korzyści. Niewątpliwie będzie atrakcją takiego miejsca na wsi, jakiego się właśnie poszukuje i chętnie do niego wraca (…)

fragment wstępu autorki